- O GRCKK
- AKTUALNOŚCI
- ZDJĘCIA
- KALENDARZ
- MATERIAŁY
- RELACJE
Grupa harcerzy walczy o Mistrzostwo Polski Jachtów Kabinowych... i to
nie po raz pierwszy! No, świetnie - powiecie. Tyle, że ci harcerze są z
Kielc! Przeczytajcie o tym, jak profesjonalne żeglarstwo rozwija się w
sercu Gór Świętokrzyskich.
Czym jest 33 Kielecka Harcerska Drużyna Żeglarska „Pasat”? Na pewno
czymś niezwykłym i to nie dlatego, że ja i moi koledzy do niej należymy
(chociaż wiadomo, że każdy harcerz uważa swoją drużynę za tą
najwspanialszą na świecie), ale ze względu na fakt, że jest to drużyna
żeglarska działająca w sercu Gór Świętokrzyskich, gdzie naprawdę nie ma
wody, na której można by popływać dłużej niż pięć minut w jedną stronę
bez konieczności robienia zwrotu. Gdziekolwiek nie pojedziemy, mówiąc,
że jesteśmy z Kielc otrzymujemy pytanie „Kielce? To gdzie wy pływacie?”
Oczywiście wszędzie, byleby dalej od Kielc... Kolejnym argumentem
przemawiającym za wyjątkowością drużyny jest rokroczna organizacja akcji
letniej, w której bierze udział ponad dwieście osób - dzieci, młodzieży,
instruktorów i harcerzy. Można opowiedzieć też o ponad
trzydziestoletniej tradycji drużyny, prowadzonej przez cały czas przez
tego samego drużynowego – druha Jacka Szreka. Jednak tym, na czym się
skupimy w tym tekście jest jedyna w kraju, działająca przy drużynie
harcerskiej grupa regatowa.
Wszyscy, którzy kiedykolwiek interesowali się żeglarstwem, na pewno
zwrócili uwagę na jego różnorodność – od radosnego pływania z
przyjaciółmi i żeglarstwo samotne, poprzez pływanie szkoleniowe w celu
zdobycia kolejnych stopni żeglarskich, pływanie po śródlądziu i po
morzu, kilkumiesięczne rejsy i weekendowe wypady. Jednym z rodzajów
żeglarstwa jest jego sportowa odmiana – i tutaj spośród wielu rodzajów
(klasy jednoosobowe i zespołowe, profesjonalne i amatorskie, monotypowe
i przelicznikowe itp., itd.) wybrać można coś, co po pierwsze będzie się
po części zgadzać ze specjalnościowym charakterem drużyny, po wtóre da
młodym ludziom możliwość sportowej rywalizacji. Po wielu przemyśleniach,
obserwacjach i próbach drużynowy znalazł coś takiego – jest to Puchar
Polski Jachtów Kabinowych – impreza zapewnia sportową rywalizację
zespołów w ogólnopolskiej imprezie, dodatkowo Puchar rozgrywany jest w
kilku edycjach (zawody te nazywane są regatami).
Pomysł został wprowadzony w życie jesienią 1999 roku – wtedy to drużyna
zakończyła definitywnie przygotowanie budowanego własnymi siłami od 1997
roku jachtu regatowego Focus 650 – jak na owe czasy bardzo nowoczesnej
konstrukcji. Od sezonu 2000 drużyna, a właściwie część osób, znanych
teraz jako Grupa Regatowa CK Kielce, rozpoczęła starty w regatach. Wtedy
to zaczęto budować profesjonalną załogę – sternik Łukasz Szrek i osiem
osób – starannie wybrany kwiat kwiatów i elita elit żeglarzy z naszej
drużyny. Każdy z nich musiał udowodnić, że może założyć czerwony
sztormiak i płynąć w regatach. Naturalnie początki były trudne, załoga
się docierała, a rywalizacja o miejsce w zupełnie nowej załodze na
nowym, nowoczesnym jachcie była ostra, chociaż można powiedzieć, że
przyniosło to dobre efekty.
Już w roku 2001 jacht zdobył niespodziewanie mistrzostwo Polski – i
wtedy wszyscy dowiedzieli się, że harcerze potrafią rywalizować z
najlepszymi. W krótkim czasie półka w harcówce zaczęła się uginać od
trofeów, następnie zabrakło już miejsca i do dziś część pucharów stoi w
różnych dziwnych lokalizacjach... Niewątpliwie tamten czas był bardzo
dobry dla naszych żeglarzy, a gdy w roku 2002 załoga udowodniła swoje
mistrzostwo w regatach długodystansowych, zapanowała prawdziwa euforia.
O tamtym długim dystansie do dziś opowiada się anegdoty – mianowicie
sternik Łukasz Szrek podobno zdobył mistrzostwo przez zaskakujący manewr
– mianowicie opłynął wyspę, bodajże na jeziorze Kisajno, od innej strony
niż pozostałe załogi. Ryzykował wpadnięcie na mieliznę, ale szczęście mu
dopisało. Dziś tamte czasy i mistrzowska załoga (Łukasz Szrek, Jacek
Szrek, Piotr Radek, Tomasz Krawczyk) są przez nas traktowane jako pewien
rodzaj legendy i powód do dumy – bo to właśnie my, harcerze z Kielc
byliśmy jedną z najbardziej liczących się załóg w Polsce,
rywalizowaliśmy z najlepszymi profesjonalistami, jednocześnie przyznając
się w zupełności, a nawet promując swój team jako HARCERSKĄ Grupę
Regatową.
Oprócz PPJK w sezonach 2000, 2001, 2009 jacht
Kielce startował w Grand Prix Warszawy, zdobywając dwa razy tytuł
wicemistrza. Sternicy Piotr Dulemba i Michał Kiziński w początkowych
latach, oraz Mateusz Gil wraz załogami stali się rozpoznawalni nad
Jeziorem Zegrzyńskim, a Grupa Regatowa udowadniała, że radzi sobie w
każdej formule i w różnych warunkach. W roku 2009 w Grand Prix Warszawy
załogi były wyjątkowo młode, gdyż średnia wieku załogi często nie
przekraczała 15 roku życia.
Żeglarstwo sportowe jest bardzo drogim sportem – drużyna sama nie
zdołałaby zapewnić środków wystarczających do zakupu łodzi i pozostałego
sprzętu, oraz na wyjazdy (regaty odbywają się przez całe wakacje, co
weekend) w naprawdę odległe nieraz części kraju (Puchar jest rozgrywany
na wielu akwenach – od Wielkich Jezior Mazurskich poprzez Zatokę
Gdańską, na Zalewie Solińskim kończąc, a i tak wymieniłem tylko trzy,
jest ich kilkanaście). Rozwiązaniem jest znalezienie odpowiedniego
sponsora – i tutaj stała się rzecz niezwykła – rolę taką zgodził się
przyjąć Urząd Miasta w Kielcach. Na początku, w roku 1998 z wielką pompą
odbył się chrzest łodzi. Było to na małym zalewie niemalże w centrum
Kielc, w obecności kilku tysięcy mieszkańców. Łódka o nazwie „Kielce”
stała na wodzie, przedstawiciele Rady Miasta, nienawykli przecież do
takich sytuacji, wygłaszali swoje krótkie przemówienia, następnie sam
drużynowy zaprosił ich na pokład i przez kilkanaście minut jacht pod
pełnymi żaglami pływał po kieleckim zalewie, oczywiście cały czas robiąc
zwroty i manewrując tak, aby nie uderzyć w brzeg – gdyż zalew ten
naprawdę nie jest duży.
Urząd Miasta zachwycony takim obrotem spraw dużo przychylniejszym okiem
spojrzał na ewentualne dotacje i po złożeniu odpowiednich wniosków i
uporaniu się z wszelkimi formalnościami (no bo przecież na „piękne oczy”
nie da się nic załatwić, tutaj też została wykonana ogromna praca
naszych instruktorów piszących masę podań, uzasadnień itp. ,itd...).
Rozpoczęła się współpraca drużyny z Urzędem Miasta, która trwa do dziś.
Zasady są dość proste – w zamian za odpowiednie środki dajemy młodzieży
z Kielc (czyli członkom naszej drużyny) możliwość uprawiania sportu i to
w sposób profesjonalny i promujemy Kielce wszędzie tam gdzie się udamy –
żadne inne miasto nie może się pochwalić tak wspaniałym herbem
umieszczonym na żaglu, który widziała już na pewno liczba osób dużo
większa niż liczba mieszkańców Kielc... Dodatkowo sami mieszkańcy miasta
zaczynają nas rozpoznawać – po kilku artykułach w lokalnej prasie oraz
organizacji wielu imprez (w ramach współpracy z Urzędem Miasta
organizujemy Puchar Prezydenta Kielc) mieszkańcy Kielc powoli zaczynają
odruchowo kojarzyć żeglarstwo z harcerzami. I bardzo dobrze!

Wspomniałem tutaj o organizacji Pucharu Prezydenta Kielc. Regaty te
odbywają się na podkieleckim zalewie w Cedzynie. W roku 2005 na nasze
zaproszenie przybył Wojtek Spisak – ówczesny Mistrz Polski. Byliśmy na
własnym terenie, finał odbywał się na naszych łódkach i
niespodziewanie... wygraliśmy z Wojtkiem! Z całą sympatią jaką darzymy
się nawzajem musiał tym razem uznać naszą wyższość, zwycięska załoga
oszalała ze szczęścia odebrała puchar. Oczywiście był to epizod, gdyż w
Pucharze Polski nie mieliśmy już z Wojtkiem szans, ale zwycięstwo
zostało zwycięstwem...
W Grupie Regatowej może znaleźć się każdy harcerz należący do 33 KHDŻ
„Pasat”, jeśli oczywiście wykaże się odpowiednimi umiejętnościami i
zasłuży sobie na udział w regatach swoją całoroczną pracą. W ten sposób
swój udział w Pucharze Polski wzięło już kilkadziesiąt osób, a nowe
wciąż czekają na okazję. Dodatkowo jest to motywacja do pracy – i
zarówno tej harcerskiej, jak i pracy nad swoimi umiejętnościami
żeglarskimi.
Grupa Regatowa wciąż się rozwija – harcerze podnoszą poziom swoich
umiejętności, a także rozwija się sprzętowo – aby nawiązywać walkę z
najlepszymi należy wciąż stosować coraz to nowsze technologie. Obecny
jacht CK Kielce jeszcze dziesięć lat temu był jedną z lepszych
jednostek, obecnie jest już przestarzały. Dlatego też drużyna złożyła do
Urzędu Miasta wniosek o dofinansowanie zakupu nowego jachtu – jest to
Calibra 620 projektu Wojciecha Spisaka, całkiem nowa konstrukcja, która
cieszy się niezwykłą popularnością wśród uczestników PPJK. Jacht nazwany
później Civitas Kielcensis został ukończony w trakcie sezonu 2007.
Wierzyliśmy, że pomimo tego, że załoga była zawsze najmłodsza (średnia
wieku nie przekraczała 19 lat) uda nam się nawiązać równorzędną walkę z
innymi. Tak też się stało i po licznych miejscach medalowych w Pucharze
Polski i czwartym miejscu na Międzynarodowych Mistrzostwach Polski w
Giżycku zdobyliśmy pierwsze miejsce w Otwartych Mistrzostwach Warszawy
zaliczanych do Pucharu Polski. Po debiutanckim dla nowego jachtu sezonie
2007, nadszedł 2008 w którym do naszej kolekcji dołożyliśmy kilka
kolejnych sukcesów. Co będzie w tym roku? Na pewno walka o kolejne
zwycięstwa!
A jeśli będąc na Mazurach lub gdziekolwiek indziej, zobaczycie gdzieś na
żaglu ogromny herb Kielc – podpływajcie śmiało! .
KALENDARZ 2011
Ustalony jest kalendarz startów w Pucharze Polski Jachtów Kabinowych na nadchodzący sezon. W porównaniu do ubiegłorocznego planujemy wystartować w jednych eliminacjach mniej. Spowodowane jest to nie przystępnym terminem w kontekście innych planów drużyny. Mamy nadzieję, że w tym roku także uda nam się zrealizować terminarz w pełni. Plan przedstawia się następująco:
- 21-22.05.2011- Puchar Zalewu Koronowskiego, Romanowo, Zalew Koronowski
- 11-12.06.2011- Puchar Prezesa WOZŻ, Zegrze, Zalew Zegrzyńśki
- 02-03.07.2011 - Regaty „Na Powitanie Wakacji” o Puchar Starosty Słupeckiego, Kosewo, jezioro Powidzkie
- 08-10.07.2011- Nord Cup, Górki Zachodnie, Zatoka Gdańska
- 16-17.07.2011- Boatshow CUP, Giżycko, jezioro Niegocin
- 23-24.07.2011 – Puchar Prezydenta Olsztyna, Olsztyn, Jezioro Krzywe
- 06-07.08.2011 –Plus Augustów Cup, Augustów, jezioro Necko
- 27-28.08.2011 – Żeglarski Puchar Iławy, Iława, jezioro Jeziorak
- Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Jachtów Kabinowych:
- 12-15.08.2011 – Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Jachtów Kabinowych, Giżycko, Jezioro Niegocin
- Długodystansowe Mistrzostwa Polski Jachtów Kabinowych:
- 24-26.06.2011- Długodystansowe Mistrzostwa Polski Jachtów Kabinowych ANWIL CUP, Zarzeczewo, Zalew Włocławski
- Finał Pucharu Polski Jachtów Kabinowych:
- 10-11.09.2011 – Finał Pucharu Polski Jachtów Kabinowych
pwd. Łukasz Dziewięcki
ZDJĘCIA Z CAŁEGO SEZONU
Zapraszam do obejrzenia zdjęć zgromadzonych w trakcie całego sezonu regatowego 2010!
http://picasaweb.google.com/pasatkielce/GrupaRegatowaCKKIELCEWSezonie2010#
pwd. Łukasz Dziewięcki
PODSUMOWANIE REGAT W RADIU KIELCE
W poniedziałek 13 września w Radiu Kielce można było usłyszeć rozmowe Łukasza Dziewięckiego, Joanny Zwierzchowskiej i Michała Wrzecionka o tegorocznym sezonie i nie tylko. Zapraszam do wysłuchania audycji.
RELACJE Z REGAT
W zakładce RELACJE pojawiły się dwie nowe relacje z regat, a wkrótce pojawią się kolejne. Zapraszam do zapoznania się tych którzy chcieliby wiedzieć jak wygladało tegoroczne pływnie, tych którzy chcieliby sobie przypomnieć jak to było i wszystkich innych!;)
FINAŁ PUCHARU POLSKI JACHTÓW KABINOWYCH
Na finał pojechaliśmy w składzie Łukasz Dziewięcki, Wojciech Pietrzczyk i Michał Wrzecionek. Pierwszy dzień regat to eliminacje grupy A. Jachty Omega, które dostarczył organizator były względnie nowe w związku z tym walka zapowiadała się równa. W losowaniu jako pierwszy przypadł nam jacht o numerze 13. Z przymrużeniem oka traktowaliśmy słowa innych, że pechowy. Jak się jednak okazało w pierwszym biegu urwał nam się fok przy rogu fałowym, przez co dotarlśmy na metę na przed ostatnim miejscu. Potem było różnie. Najpierw czwórka, potem trzecie i gdy myśleliśmy, że to dobra seria znów trafiło nam się szóste. Końcówka eliminacji należała jednak do nas i w przedostatnim biegu zajęliśmy pierwsze miejsce a w ostatnim drugie. Awansowaliśmy z 4 tego miejsca do wielkiego finału. Sobota to czas na wyścigi grupy B. Oglądaliśmy go z brzegu obserwując, co lepsze posunięcia naszych niedzielnych rywali.
Finał to pierwszy start już o godzinie 9.25. Trasa to jak zwykle dwa śledzie. Start z pod statku wyjście długim prawym halsem i przełożenie się nad wszystkimi na lewy. Okazało się to dobrym posunięciem, bo właśnie od lewego brzegu przyszedł podmuch wiatru, który pozwolił wysunąć się nam na prowadzenie, które powiększaliśmy i nie oddaliśmy do końca. Na mecie mielismy przewagę nad drugim około połowy trasy na wiatr. Drugi bieg to miejsce drugie. Bardzo dobrze z naszej strony rozegrana halsówka i na tę chwilę byliśmy liderami. Niestety potem reszta zawodników się obudziła, my dostaliśmy głupie kary i załapaliśmy tak zwane "ogony". 5, 6, 7, 8 to ten właśnie niechlubny środek regat. Na koniec przyszedł pozytyw w postaci czwartego miejsca. Były to chyba najrówniejszy bieg, gdyż decydował o podium.
Był to niewątpliwie najlepszy finał w wykonaniu Grupy Regatowej Ck Kielce w ostatnich latach. (Dalej moja pamięć nie sięga:P) Walczyliśmy z czołówką, a czołówka to nie byle kto. Karol Górski, Piotr Adamowicz, czy Ryszar Osmański, to nazwiska, które w naszym regatowym świecie cokolwiek mówią. Należy zwrócić uwagę, że nasza średnia wieku w większości przypadków była dwukrotnie niższa niż przeciwników. Ten brak doświadczenia momentami jeśli był, to nadrabialiśmy go zapałem ścigania się. Oby dalej było tylko lepiej.
Łukasz Dziewięcki - sternik GRCKK w sezonie 2010.

Czwarte miejsce na BRAY CUP
„O tak! To już!”- pomyślał z ogromnym entuzjazmem druh Łukasz- „Nadszedł czas na kolejne regaty z cyklu Pucharu Polski Jachtów Kabinowych o Puchar Zalewu Koronowskiego BRAY CUP 2010!”. Tak więc załoga w składzie druh Łukasz Dziewięcki, druhna Agata Lucińska i druh Kacper Wojsa dnia 28 maja wyruszyła w kierunku miejscowości Romanowo, gdzie w Rodzinnej Przystani Tazbirowo czekał już na nich jacht. Pomimo iż trzy tygodnie wcześniej zostawiony został w porcie na wózku, to dzięki ogromnej życzliwości organizatorów, zwodowali nam jacht przed przyjazdem, tak, że po przyjeździe ok. 1 w nocy, mogliśmy się udać na spoczynek.
W sobotni poranek oficjalnie, wystrzałem z armaty, rozpoczęto regaty! Tego dnia odbyły się 4 niepozbawione emocji i sportowej rywalizacji biegi. Po długiej zażartej walce, której wyniki zmieniały się jak w kalejdoskopie, Grupie Regatowej udało się zakończyć jeden bieg na miejscu drugim. Podczas jednego z wyścigów doszło do lekkiej stłuczki, na szczęście żadnej ze stron nie stało się nic poważnego.
Po tak wielkich emocjach wieczorem mogliśmy uczestniczyć w ognisku z szantami zespołu „Własny Port”.
Następnego dnia odbyły się 2 biegi, w tym jeden długodystansowy. Choć pierwszy, ukończyliśmy na satysfakcjonującym nas czwartym miejscu odrabiając w ten sposób stratę do trzeciego miejsca, drugi ukończyliśmy z naszym najgorszym wynikiem- szóstym miejscem. Nie był to jednak koniec regat, bo po owym biegu oprotestowaliśmy jacht Shrek, za nieustąpienie prawa drogi.
Między innymi dzięki wygranemu protestowi w ogólnej klasyfikacji uplasowaliśmy się na miejscu czwartym, tuż przed jachtem „Shrek”. Regaty wygrał pan Piotr Adamowicz na własnoręcznie zbudowanym jachcie- „Neoprofil”. Drugie miejsce zajął pan Marek Kmieć, pływający na łódce „Rafa 2”, a na ostatnim stopniu podium stanął pan Trześniewski- sternik „Diery”.
dh Agata Lucińska
Brązowy medal na DMPJK Grupy Regatowej
W odbywających się w dniach 4-6 czerwca Długodystansowych Mistrzostwach Polski - Grupa Regatowa w składzie Łukasz Dziewięcki, Wojciech Pietrzczyk oraz Michał Wrzecionek zajęła trzecie miejsce. Po pierwszym wietrznym dniu dniu ok.5-6B i dwukrotnym 6 miejscu, drugiego dnia wiatr o sile 2-3B pozwolił zająć dwa drugie miejsca i w konsekwencji rzutem na taśmę w klasyfikacji generlanej uplasować się na najniższym stopniu podium.
10 lat Grupy Regatowej Ck Kielce
W sobotę 15 maja odbyły się uroczyste obchody 10 lat istnienia Grupy Regatowej Ck Kielce. Na ul. Sienkiewicza w Kielcach, został wystawiony pod pełnymi żaglami jacht Kielce, na którym członkowie GRCKK pływali przez większość czasu jej istnienia. W ramach atrakcji można było zobaczyć jak mieszka się na zwycięskim jachcie, a także obejrzeć wystawę zdjęć. Ważnym elementem wydarzenia był uroczysty apel, na który swoją uświetniło wielu znakomitych gości, którzy swoim wkładem przyczynili się do powstania tej formacji. Zachęcam do zapoznania się z galerią zdjęć z wydarzenia:
http://picasaweb.google.com/pasatkielce/10LecieGRUPYREGATOWEJCKKIELCE#
16.05.2010 pwd. Łukasz Dziewięcki
II miejsce Grupy Regatowej w regatach o Puchar Charzyków
Załoga w składzie Łukasz Dziewięcki, Wojciech Pietrzczyk i Maciej Pauli zajęła drugie miejsce w inauguracyjnych regatach z cyklu Pucharu Polski Jachtów Kabinowych o Puchar Charzyków. Na podium było bardzo ciasno, bo o jeden punkt przegraliśmy z załogą "Shrekola" - zeszłorocznymi zwycięzcami klasy t-2 i jednym punktem wygraliśmy z załogą pana Piotra Adamowicza na jachcie "Neoprofil". Oby to była dobra prognoza na przyszłość! Następne regaty PPJK to BRAY CUP już 29-30 maja.
wyniki regat: http://ppjk.pl/pub/dok/dok_2010_05_04_08_04_48.xls
zdjęcia z regat można znaleźć na stronie : www.ppjk.pl
01.05.2010 pwd. Łukasz Dziewięcki
W najbliższy piątek 30 kwietnia startujemy w pierwszych w tym sezonie regatach, które odbędą się na jez. Charzykowskim. Relacja wkrótce po powrocie
27.04.2010 pwd. Łukasz Dziewięcki
Grupa Regatowa Ck Kielce zrealizowała założony plan startów na 2010r. Pierwszy proponowany kalendarz startów w 2011 pojawił się już na stronie Pucharu Polski Jachtów Kabinowych
Przepisy Regatowe Żeglarstwa 2009-2012 - http://www.pya.org.pl/pzz/obrazki/dokumenty/prz_2009-2012_pol_02_01_09okladka.pdf
Gra w przepisy - http://game.finckh.net/indexpol.htm
Strona Pucharu Polski Jachtów Kabinowych - www.ppjk.pl
Strona Harcerskich Regat w klasie Puck - http://mesa.zhp.net.pl/regaty
01-02 maja 2010 Puchar Charzyków
Pierwsze regaty w sezonie 2010 w Pucharze Polski Jachtów kabinowych to regaty na jez. Charzykowskim. Wybraliśmy się tam w następującym składzie: Łukasz Dziewięcki – sternik, Wojciech Pietrzczyk i Maciej Pauli. Trzeba przyznać, że wyjazd zapowiadał się wielką niewiadomą. Łódka po solidnym zimowym remoncie jeszcze nie pływała, wózek nie jeździł w tym sezonie, samochód świeżo odebrany z serwisu itd... Korki, oraz zwarcie w wózku (pierwszy wyjazd, więc niedogodności musiały się pojawić, ale obecne druhowieństwo zachowało się jak serwis formuły 1 i po pewnym czasie jechaliśmy dalej) spowodowały, że do portu dotarliśmy na północ. Taklowanie zostawiliśmy na rano, więc wstaliśmy dość wcześnie. Pełni niepewności łódkę zrzuciliśmy w czasie uroczystego otwarcia i już godzinę później żeglowaliśmy by jakkolwiek zgrać się ze sobą i przypomnieć sobie jak się pływa, bo to przecież pierwsze pływanie od października.
Procedura: 5, 4, 1 i pierwszy bieg tego sezonu doszedł do skutku. Umiarkowanie dobrze wyszliśmy ze startu w związku z czym nie udało nam się dogonić tych którzy wyszli dobrze. Wyprzedzamy na trasie Dierę i meldujemy się na trzecim miejscu. Wydaje nam się, że to dobry wynik na początek i chyba nie tylko my mamy pierwsze pływanie w tym sezonie. Drugi bieg to bardzo dobry start z prawego halsu i prowadzenie od samego początku do końca i zdobywamy pierwszą w tym sezonie jedynkę. Pomyśleliśmy, że nie jest źle, poziom adrenaliny się podniósł i trzeci bieg zagraliśmy va bank. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę, czyli start z lewego halsu po boi, co okazało się znakomitym rozwiązaniem. Już na starcie mieliśmy ogromną przewagę, która nieustannie się powiększała i na koniec z dużą przewagą dotarliśmy na metę. Czwartego biegu tego dnia nie udało się już tak rozegrać. Gorszy start i „tylko” trzecie miejsce uznaliśmy za wypadek przy pracy. Ostatni bieg to zdecydowane ożywienie przeciwników. Wreszcie pojechali znakomicie i przy naszym gorszym starcie odjechali już na początku. Przy równo pływających jachtach nie udało się zniwelować przewagi i załapaliśmy piątkę. Do portu schodziliśmy usatysfakcjonowani, ale niepewni miejsca, bo nie wiedzieliśmy, co nasze wyniki nam dadzą.
Okazało się, że po pierwszym dniu mamy dwójkę! Jednomyślnie stwierdziliśmy, że następnego dnia walczymy do upadłego i zaatakujemy pierwsze miejsce. Niestety w niedzielę ranek przywitał nas flautą. Komisja o planowanej porze wypłynęła rozstawić trasę, ale po 40 minutowej żegludze na rozlewisko postaliśmy tam niemal godzinę, aby następnie przez 20 minut wracać na holu za uprzejmym nas pociągnąć Shrekolem. Jak się okazało wyniki sobotnie zostają, a my cieszymy się z podium. Dobry początek sezonu zapowiedział, że wszystko może być możliwe i przygotowania zimowe nie poszły na marne.
Wyniki pierwszej trójki:
| lp | nazwisko i imię sternika | numer na żaglu | nazwa | punktacja w wyścigu nr: | punkty | ||||
| I | II | III | IV | V | razem | ||||
| 1 | Szychowiak Tomasz | POL 10100 | SHREKOL | 2 | 2 | 4* | 2 | 1 | 7 |
| 2 | Dziewięcki Łukasz | CK | CIVITAS KIELCENSIS | 3 | 1 | 1 | 3 | 5* | 8 |
| 3 | Adamowicz Piotr | POL 9668 | NEOPROFIL | 1 | 5* | 3 | 1 | 4 | 9 |
29-30 maja 2010 Puchar Zalewu Koronowskiego Bray CUP 2010
„O tak! To już!”- pomyślał z ogromnym entuzjazmem druh Łukasz- „Nadszedł czas na kolejne regaty z cyklu Pucharu Polski Jachtów Kabinowych o Puchar Zalewu Koronowskiego BRAY CUP 2010!”. Tak więc załoga w składzie druh Łukasz Dziewięcki, druhna Agata Lucińska i druh Kacper Wojsa dnia 28 maja wyruszyła w kierunku miejscowości Romanowo, gdzie w Rodzinnej Przystani Tazbirowo czekał już na nich jacht. Pomimo iż trzy tygodnie wcześniej zostawiony został w porcie na wózku, to dzięki ogromnej życzliwości organizatorów, zwodowali nam jacht przed przyjazdem, tak, że po przyjeździe ok. 1 w nocy, mogliśmy się udać na spoczynek.
W sobotni poranek oficjalnie, wystrzałem z armaty, rozpoczęto regaty! Tego dnia odbyły się 4 niepozbawione emocji i sportowej rywalizacji biegi. Po długiej zażartej walce, której wyniki zmieniały się jak w kalejdoskopie, Grupie Regatowej udało się zakończyć jeden bieg na miejscu drugim. Podczas jednego z wyścigów doszło do lekkiej stłuczki, na szczęście żadnej ze stron nie stało się nic poważnego.
Po tak wielkich emocjach wieczorem mogliśmy uczestniczyć w ognisku z szantami zespołu „Własny Port”.
Następnego dnia odbyły się 2 biegi, w tym jeden długodystansowy. Choć pierwszy, ukończyliśmy na satysfakcjonującym nas czwartym miejscu odrabiając w ten sposób stratę do trzeciego miejsca, drugi ukończyliśmy z naszym najgorszym wynikiem- szóstym miejscem. Nie był to jednak koniec regat, bo po owym biegu oprotestowaliśmy jacht Shrek, za nieustąpienie prawa drogi.
Między innymi dzięki wygranemu protestowi w ogólnej klasyfikacji uplasowaliśmy się na miejscu czwartym, tuż przed jachtem „Shrek”. Regaty wygrał pan Piotr Adamowicz na własnoręcznie zbudowanym jachcie- „Neoprofil”. Drugie miejsce zajął pan Marek Kmieć, pływający na łódce „Rafa 2”, a na ostatnim stopniu podium stanął pan Trześniewski- sternik „Diery”.
Wyniki pierwszej piątki:
| M-ce | Numer na żaglu |
Nazwisko i imię | Klub | Miejsca w wyścigach | Punkty | |||||
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |||||
| 1 . | POL-9668 | Adamowicz Piotr Radomski Janusz Herzyk Rafał |
AKM GDAŃSK | 3 | *5 | 2 | 1 | 1 | 1 | 8 |
| 2 . | POL-10000 | Kmieć Marek Budzianowski Piotr Budzianowski Dobiesław |
NIEZRZESZONY | 2 | 1 | 3 | 2 | 3 | *5 | 11 |
| 3 . | POL-9898 | Trześniewski Krzysztof Rychciński Zbigniew Więcław Wojciech |
NIEZRZESZONY | 1 | *OCS | 1 | 6 | 5 | 3 | 16 |
| 4 . | CK | Dziewięcki Łukasz Lucińska Agata Wojsa Kacper |
33 KHDŻ PASAT | 4 | 2 | 5 | 4 | 4 | *6 | 19 |
| 5 . | POL-10101 | Kurczewski Robert Lubiak Robert |
YKP INOWROCŁAW | 7 | 3 | 4 | 5 | 2 | *DSQ | 21 |
dh. Agata Lucińska
Nord Cup - Gdańsk - 10-11.07.2010
Na regaty na Zatoce Gdańskiej wybraliśmy się w składzie: Łukasz Dziewięcki, Joanna Zwierzchowska, Dariusz Plewa. Trzeba przyznać, że już sam dojazd na regaty okazał się ciężką przeprawą. Z Kielc wyruszyliśmy w piątek o godzinie 6.00 ładując „białego” pod sam sufit i zapinając na hak wózek z załadowanymi na „full”…Kielcami. Pomimo, że Gdańsk, a dokładniej Górki Zachodnie są nad morzem to pierwszym naszym celem były Mazury. Musieliśmy zrzucić w Rydzewie Kielce i zapakować czekającą tam na nas Calibrę. Niestety nie wszystko szło po naszej myśli. Pomijając liczne problemy ze światłami, najgorsze przyszło podczas zrzucania Kielc, gdy „biały” zaczął przeistaczać się w łódź podwodną, a z pomocą przyszedł dopiero miejscowy operator koparki, który niemalże w powietrzu wyciągnął busa na ląd.
W konsekwencji do portu dotarliśmy około północy. Zostawiliśmy łódkę w porcie i pojechaliśmy na drobne zakupy. Rano pobudka już o 6.30, bo trzeba było otaklować łódkę, zrzucić ją, zgłosić nas do regat, umyć po 18 godzinnej podróży itd.
Około godziny 10 zaplanowano pierwszy start. Wypłynęliśmy w nieznane. Martwa Wisła, Wisła Śmiała to była dla nas nowość. Nie wiedzieliśmy też jak się będzie sprawować nasz jacht na morskiej fali.
Początek był dobry. Pierwszy bieg to wyścig z Górek Zachodnich do Brzeźna. Trzymaliśmy się spodziewanego lidera, czyli jachtu Neoprofil. Jego sternik Piotr Adamowicz znający ten akwen doskonale nie dał się jednak dogonić i pierwszy „long distance” ukończyliśmy na drugim miejscu. Następne biegi odbywały się już po klasycznym śledziu. Nie obyło się jednak bez drobnych problemów. Najpierw dwa falstarty generalne, potem duży jacht morski zabrał ze sobą na kilu boję na wiatr i wyścig był znów powtarzany. Niestety wiatr się wzmagał i dochodził do 3B co skutkowało coraz większą falą. Szczególnie, że wiatr północno wschodni powodował dużą falę. W takich warunkach doświadczony sternik Neoprofila nie dał się ani razu pokonać, a my systematycznie robiliśmy dwójki. Szczególnie ciężki był ostatni bieg, który był powrotnym biegiem z Brzeźna do Górek Zachodnich. Trwał on dwie godziny. Dwie godziny halsowania się na coraz większej fali. By zobrazować sytuację należy przyznać, że zdarzyło się iż fala przelała nam się przez dziób. Tak jak w piosence J.Porębskiego „waliło w górę, waliło w dół, kuter ping-pongowy stół”. Do portu dopłynęliśmy na godzinę 18, co szybko licząc dało 8 godzin ścigania się ogromnym gorącu. Wykończeni sklarowaliśmy jacht, a następnie udaliśmy się na posiłek i koncert do centrum Gdańska, gdzie odbywał się zlot Baltic Sail.
Następny dzień rozpoczął się od lekkiego wiatru i braku fali, co dawało szanse na dobry wynik. Tak też się stało. Doskonale przeczytaliśmy wiatr i z dużą przewagą wygraliśmy pierwszy tego dnia bieg. W drugim byliśmy znów drudzy, co dało nam właśnie takie miejsce na podium. Na pewno mocno zapamiętaliśmy także zderzenie na morzu, którego na Mazurach spotkać nie można. Było to zderzenie płynącego pod pełnymi żaglami 30 metrowego jachtu z 6 metrową, w tym przypadku łupinką. Maszt złamał się w jednej sekundzie, a będą zaledwie kilkanaście metrów od całej sytuacji byliśmy pod ogromnym wrażeniem.
W drogę powrotną wyruszyliśmy bogatsi o wspomnienia pływania po morzu i ubożsi o druha Darka, który został w Gdańsku na pociąg do Kielc, bo musiał wracać do pracy, a my (tj. Łukasz i Asia) pojechaliśmy do Rydzewa, gdzie następnego dnia rozpoczynał się obóz stacjonarny.
Wyniki pierwszej trójki:
Poz. Nazwa jachtu Nr.żagla sternik 1 2 3 nr 4 nr 5 nr 6 Punkty
1. Neoprofil POL 9668 Piotr Adamowicz 1 1 1 1 2 1 7
2. Civitas Kielcensis CK Łukasz Dziewięcki 2 2 2 2 1 2 11
3. Oiler POL 8995 Marek Kowalski 3 3 3 3 3 4 19
FINAŁ PUCHARU POLSKI JACHTÓW KABINOWYCH - IŁAWA - 3-5 WRZEŚNIA 2010
Na finał pojechaliśmy w składzie Łukasz Dziewięcki, Wojciech Pietrzczyk i Michał Wrzecionek. Pierwszy dzień regat to eliminacje grupy A. Jachty Omega, które dostarczył organizator były względnie nowe w związku z tym walka zapowiadała się równa. W losowaniu jako pierwszy przypadł nam jacht o numerze 13. Z przymrużeniem oka traktowaliśmy słowa innych, że pechowy. Jak się jednak okazało w pierwszym biegu urwał nam się fok przy rogu fałowym, przez co dotarlśmy na metę na przed ostatnim miejscu. Potem było różnie. Najpierw czwórka, potem trzecie i gdy myśleliśmy, że to dobra seria znów trafiło nam się szóste. Końcówka eliminacji należała jednak do nas i w przedostatnim biegu zajęliśmy pierwsze miejsce a w ostatnim drugie. Awansowaliśmy z 4 tego miejsca do wielkiego finału. Sobota to czas na wyścigi grupy B. Oglądaliśmy go z brzegu obserwując, co lepsze posunięcia naszych niedzielnych rywali.
Finał to pierwszy start już o godzinie 9.25. Trasa to jak zwykle dwa śledzie. Start z pod statku wyjście długim prawym halsem i przełożenie się nad wszystkimi na lewy. Okazało się to dobrym posunięciem, bo właśnie od lewego brzegu przyszedł podmuch wiatru, który pozwolił wysunąć się nam na prowadzenie, które powiększaliśmy i nie oddaliśmy do końca. Na mecie mielismy przewagę nad drugim około połowy trasy na wiatr. Drugi bieg to miejsce drugie. Bardzo dobrze z naszej strony rozegrana halsówka i na tę chwilę byliśmy liderami. Niestety potem reszta zawodników się obudziła, my dostaliśmy głupie kary i załapaliśmy tak zwane "ogony". 5, 6, 7, 8 to ten właśnie niechlubny środek regat. Na koniec przyszedł pozytyw w postaci czwartego miejsca. Były to chyba najrówniejszy bieg, gdyż decydował o podium.
Był to niewątpliwie najlepszy finał w wykonaniu Grupy Regatowej Ck Kielce w ostatnich latach. (Dalej moja pamięć nie sięga:P) Walczyliśmy z czołówką, a czołówka to nie byle kto. Karol Górski, Piotr Adamowicz, czy Ryszar Osmański, to nazwiska, które w naszym regatowym świecie cokolwiek mówią. Należy zwrócić uwagę, że nasza średnia wieku w większości przypadków była dwukrotnie niższa niż przeciwników. Ten brak doświadczenia momentami jeśli był, to nadrabialiśmy go zapałem ścigania się. Oby dalej było tylko lepiej.
WYNIKI ŚCISŁEGO FINAŁU:










